O Gali Sylwestrowo-Noworocznej w Operze Nova
Kategoria: Kultura | Dodane 16.01.2012 o godzinie 21:14 przez Teatr Dla Was
Tagi: gala, Nowy Rok, Opera Nova, sylwester, Teatr Dla Was, wydarzenia
Podsumowania minionego roku w Operze Nova są wyraźnie zdominowane opiniami na temat dokonań bydgoskiego zespołu baletowego. Tym bardziej że „Zniewolony umysł”, w choreografii Roberta Bondary, uznany został przez ogólnopolskie media za jedną z najciekawszych inscenizacji baletowych ostatniego roku w naszym kraju. Wysoką pozycję bydgoskiej sceny baletowej potwierdziły również koncerty sylwestrowo-noworoczne i zaprezentowane podczas siedmiu wieczorów układy choreograficzne, przygotowane specjalnie na tę okazję pod kierunkiem Iwony Runowskiej.
Rozpoczęty przez Marka Zajączkowskiego, obecnego kierownika baletu Teatru Wielkiego w Łodzi, i kontynuowany przez Ilonę Jaświn-Madejską proces odmładzania bydgoskiego zespołu baletowego, a także nawiązanie współpracy z doświadczonymi pedagogami i utalentowanymi choreografami, przynosi wymierne rezultaty w postaci coraz wyższych umiejętności warsztatowych zaangażowanych w Bydgoszczy tancerzy. Sylwestrowy koncert, podczas którego nie zabrakło tak chętnie dziś wykorzystywanych w teatrze wirtualnych niespodzianek, a także multimedialnych projekcji stwarzających iluzję bycia w wielu miejscach na świecie, pokazał całą gamę aktualnych możliwości bydgoskich artystów, którzy zaimponowali przede wszystkim w zbiorowych układach do muzyki Maxa Steinera z „Przeminęło z wiatrem” i do Pavany z I aktu „Romea i Julii” Piotra Czajkowskiego. Podziwiając inscenizacyjny rozmach można było przy okazji zauważyć, że problemy z synchronizacją, które nierzadko zakłócały percepcję podczas wcześniejszych bydgoskich przedstawień baletowych, powoli odchodzą do lamusa. Poza tym tancerze udanie towarzyszyli solistom, budując niejednokrotnie zabawnie, z przymrużeniem oka i dystansem aktorsko-sytuacyjne zaplecze dla interpretacji arii, pieśni, songów, przebojów z filmów, operetek, musicali i muzyki pop, które wypełniały bogaty program sylwestrowo-noworocznych spotkań z muzyką klasyczną i rozrywkową.
Sebastian Gonciarz, reżyser zaprawiony w bojach przy największych realizacjach musicalowych w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie, i tym razem skupił się przede wszystkim na dramaturgii przebiegu wydarzeń oraz kompozycji spektaklu. I trzeba przyznać, że tegoroczny program został pod tym względem ułożony bez zastrzeżeń; jest bowiem kiedy trzeba nastrojowy, nostalgiczny i melancholijny, innym razem nieco bardziej dramatyczny, by nie rzec drapieżny, wreszcie skrzy się humorystycznymi, parodystycznymi i pastiszowymi rozwiązaniami inscenizacyjno-sytuacyjnymi. Fabuła koncertu toczy się wartko, a poszczególne plany łączy nie tylko miejsce akcji. ale bywa że i cała sekwencja zdominowana jest przez konkretny, wyraźnie określony temat. Jedno jest pewne. Tegoroczny koncert pod względem konstrukcji i kompozycji był jednym z najlepszych widowisk, jakie od lat możemy co roku oglądać w Operze Nova w Bydgoszczy. Gonciarz, odchodząc od stereotypowego show i prostej składanki estradowej, dla każdej sekwencji znalazł tym razem czystą formę, która pozwalała solistom udanie odklejać się od oryginalnych wykonań znanych przebojów. Oczywiście najlepiej w wyraźnie określone konwencje wpisywali się artyści, którzy już zdążyli zaznaczyć swoją osobowość na bydgoskiej scenie. Katarzyna Nowak-Stańczyk bez kompleksów podeszła do nieśmiertelnej pieśni Edith Piaf „La Vie en Rose”, Małgorzata Grela i Ryszard Smęda z dużą
dozą subtelności zmierzyli się z przebojem Dalidy „Paroles, Paroles”, a Bartłomiej Tomaka bez kontuzji odtańczył na paryskim lodowisku szlagier Joe Dassina „Les Champs-Élysées”.
W sekwencji operowej zachwycała jak zawsze urodą i przepięknym głosem Magdalena Polkowska. Interpretacja arii „Měsíčku na nebi Hlubkom” każe z nadzieją oczekiwać premiery „Rusałki” Dworzaka, która otworzy najbliższy Bydgoski Festiwal Operowy.
W drugiej części koncertu zdecydowanie dominowali panowie, którzy z komediowym zacięciem wcielili się w „Trzech przyjaciół z boiska” (Tadeusz Szlenkier, Łukasz Goliński, Eugeniusz Kalinowski), a także odśpiewali brawurowo więzienny „Bananowy song” Rynkowskiego (J. Dunajski, K. Malinowski, G. Szachnowski, J. Zarębski). Niestety, były też tego wieczora i mniej udane występy. Trudno uznać bowiem za sukces prezentacje wokalno-aktorskie Krystyny Nowak. Młoda absolwentka Akademii Muzycznej, choć śpiewa poprawnie, to widać jak na dłoni ile jeszcze przed nią pracy, by osiągnąć naturalność i swobodę bycia na scenie.
I wreszcie gospodarz tegorocznego koncertu. Cezary Pazura rozpoczął jakby nieco onieśmielony wypełnioną co do jednego miejsca widownią Opery Nova. I choć wielekroć podkreślał, że dużo czyta, o spis lektur raczej go nie poproszę. W jednym zapewne miał rację, że muzyka wciąż łagodzi obyczaje. A skoro o muzyce mowa, to nie można nie wspomnieć o bydgoskich muzykach, którzy pod batutą Macieja Figasa grali z energią i kiedy trzeba z humorem, z dominującym ciepłym, pełnym brzmieniem i z właściwym stylistycznej różnorodności wyczuciem dynamiki. Szczególne zaś brawa należą się za znakomitą intonację i okrągłą, kojącą barwę. Co jak na koniec roku nie było bez znaczenia.
Wiesław Kowalski




Wyślij komentarz: